Zielonym do góry


Uzależnienie?
20 Marzec 2010, 11:25 AM
Filed under: Uncategorized | Tagi: , ,

Zanim zabiorę się do konkretnej roboty, a więc sprzątania albo pisania właściwych tekstów, muszę się przyznać do niezdrowego uzależnienia od sprawdzania dystrybucji linuxowych. Wczoraj dla przykładu, zamiast cieszyć się wolnym popołudniem i odchorowywać zapalenie oskrzeli zacząłem po raz kolejny zabawę w instalowanie, tym razem chodziło o Fedore 12. Poczytałem że szybciej chodzi i w ogóle, a jeszcze kolega na gadu zapytał czy już widziałem, co przeważyło i, cholera, zamiast skupić się na normalnych sprawach ściągnąłem, wypaliłem i zainstalowałem. W tym miejscu czas na małą dygresje, otóż, na moim laptopie jedynie Ubuntu w wersji 9.10 instaluje się z pendrive’a. Zapewne jest to kwestia tego, że pojemność jego wynosi 8 GB, co generalnie szału nie robi, ale wymusza format FAT32, a do instalacji Linuxów zalecany jest FAT16. Nie staram się tu mądrzyć, po prostu powtarzam za tymi co wiedzą lepiej i potrafią to wyjaśnić za pomocą przemądrzałych wyrazów. Oni potrafią także sprawić by na pendraku powstało kilka mniejszych partycji. Naaa praaawdę! Zobaczcie w google. Ale do rzeczy. Czytając fora dowiedziałem się o tzw. „piekle zależności”, które w rzeczywistości faktycznie istnieje. Zainstalowanie Fedory 12 to jest nic w porównaniu z późniejszym jej konfigurowaniem. Co prawda istnieją pozornie wygodne dla użytkownika paczki RPM, ale faktycznie gdyby nie mieć dostępu internetu to te paczki można by sobie wsadzić.. do kosza. Za każdym razem brakowało co najmniej kilku pakietów. I co ja mam w takim razie począć, kiedy chce zainstalować WICD żeby mieć dostęp do internetu, bo NetworkManager wiesza system? W Ubuntu, „przereklamowanym” z punktu widzenia fanów Fedory, wystarczyło ściągnąć paczkę DEB i po wszystkim. Jeżeli okazała się wybrakowana to trudno, zawsze znalazło się następną. To nie wszystko. Czytając fora dowiedziałem się że Fedora 12 jest niedopracowana i dlatego część rzeczy nie będzie działać. Wszyscy wspominają jak cudownym systemem była Fedora 6 albo 9, ale niestety już się przedawniły i trzeba było iść dalej. I w ogóle.

Podobnych narzekań można znaleźć o wiele więcej. Dla mnie sprawa wygląda następująco. Fedora 12 wysypuje na moim komputerze więcej błędów niż Ubuntu. Trzeba czasu żeby ją skonfigurować a i tak podobno pojawią się błędy. Ubuntu jest bardziej domyślne i user friendly co nigdy nie powinno być poczytane jako wada, łatwiej się konfiguruje i dużo prościej znaleźć porady, co nie znaczy że Fedora project nie zapewnia dobrego wsparcia. Po prostu Ubuntu jest, że sobie pozwolę użyć brzydkiego słowa, popularne, do tego stopnia, że siłą rozpędu oferuje więcej pomocnych pakietów, przydatnych do codziennego użytku.

A tak naprawdę to wszystkie dystrybucje Linuxa są tak samo dobre, bo zawsze open source’owe i dopasowane do indywidualnych potrzeb. Trzeba tylko znaleźć tę właściwą dla siebie. Ble.. teraz to chyba trochę przesadziłem. Idealnia asekuranckie i nierozstrzygająca postawa to prawdziwy problem dzisiejszych czasów, bo jak ma działać społeczna dialektyka kiedy masy zamiast rozmawiać, robią sobie zbiorową laskę. Fcuk!



Blogi o Linuxach
16 Luty 2010, 10:18 PM
Filed under: Uncategorized | Tagi: , , , ,

Jeżeli szukasz rad w internecie na tematy związane z systemem linux to prędzej czy później trafisz na prywatne blogi. To ciekawe, że ludzie niekumaci w tych sprawach (nie seksu, tylko linuxów, chociaż w obu przypadkach wygląda to podobnie) zakładają i prowadzą dzienniki internetowe, nie mając pojęcia o temacie. W rzeczywistości sprowadza się do powtarzania utartych banałów i przekopiowywania materiałów ze stron lub forów gdzie ludzie faktycznie mają o tym Pojęcie albo wiedzą chociaż gdzie szukać odpowiedzi. Dla reszty konsola to przykra konieczność kiedy inne sposoby zawodzą.

A co to ja chciałem.. a tak! Wyłączyłem spalsh screen i obiektywnie stwierdzam, z zegarkiem na ręce, że system wcale się szybciej nie uruchamia. Wygląda bardziej fachowo, to fakt, ale nie, nie włącza się ani o sekundę szybciej.

A co do systemów, to sprawdziłem Minta. Przytulny ale jakiś mimo wszystko ogołocony z programów, które potrzebne są mi by pozostać legalnym w 100%. Nie ma TuxGuitar. Pewnie można doinstalować, ale najpierw oczywiście znaleźć, dobrać do architektury systemu czy inne drobiazgi, a na to na razie brak czasu. Jako noob potrzebuje do tego nieco więcej niż tylko kilka minut.

Jeszcze tylko kwestia praktycznych rzeczy i koniec nudziarstwa. Jako myślący (co prawda od czasu do czasu ale jednak się liczy..) młody człowiek, pragnący pochwalić się w towarzystwie znajomością świata i zagadnień różnych, postanowiłem zakupić interesującą mnie gazetkę. Żeby nie wychodzić z mieszkania na zasypane śniegiem ulice i mróz, wymyśliłem, że wykupie elektroniczna wersję PDF. W skrócie wyglądało to tak: zarejestrowałem się, dodałem do koszyka odpowiedni produkt, przelałem pieniądze, otrzymuje stosowne linki i instrukcje na maila, i jak mawiają prości ludzie: dupa. Okazuje się, że wtyczka potrzebna do otworzenia pliku z tygodnikiem obsługuje tylko adobe reader w wersji od 4 cośtam do 9. Tak przynajmniej informuje usługodawca. Faktycznie to z wersją o numerze 9 wtyczka nie współpracuje i wyrzuca błędy. Trzeba zatem zainstalować starszą wersję adobe. Tylko skąd wziąć takową na wersję 64 bit na Ubuntu 9.10. Ano znikąd, bo taka nie istnieje, chyba ze sobie ktoś zrobi. Jest na to prosty sposób. Wchodzimy na strone adobe, pobieramy wersję starsza niż 9, na Uboty 64 bit, najlepiej w pliku .deb. Potem wchodzimy w konsole i nie przejmując się niczym wklepujemy:

sudo dpkg -i –force-architecture AdobeReader_enu-8.1.7-1.i386.deb

I już. Prawie doszedłem do tego samodzielnie. Resztę znalazłem na forum.

To byłoby na tyle.



Na nowym sprzęcie
16 Luty 2010, 11:23 AM
Filed under: Uncategorized | Tagi: , , , ,

Teraz kiedy posiadam własny sprzęt, zabawa z testowaniem systemów lekko wymknęła się spod kontroli. Przez ostatni tydzień zainstalowałem system łącznie pewnie z 8 razy, czyli jak widać, średnia to troszkę więcej jak jeden na dzień. Co ciekawe ten czas przypadał na okres sesji i zawirowań w pracy. Zadaje sobie zatem pytanie, jak to było możliwe? Widać, skoro się niemal ze wszystkim wyrobiłem, to było, jakoś, możliwe.

Ale do rzeczy. Jako tzw. noob, pozostałem przy Ubuntu i najwięcej czasu poświęcam na sprawdzanie jego możliwości. Na drugim miejscu znajdzie się pewnie Fedora na którą na razie nie mam siły, a na trzecim miejscu Linux Mint, który co prawda wygląda ładnie ale go jeszcze nie badałem. Wszystko w swoim czasie.



nie-idealny system
6 Listopad 2009, 11:43 AM
Filed under: Uncategorized | Tagi: , , , , ,

Laptop Lenovo 3000 N200, procesor 1,7 i 1 GB ram. Z założenia na tym sprzęcie najlepiej powinien działać system 32-bitowy ale z tego co się dowiedziałem w Internecie od szpecjalistów (domorosłych amatorów-entuzjastów, dlatego napisałem szpecjalistów), niekoniecznie tak musi być w rzeczywistości. Dlatego musiałem to sprawdzić osobiście. Zainstalowałem najpierwej Ubuntu 9.10 w wersji 32 bitowej, który jak się okazuje, załatwił automatycznie wszystkie moje poprzednie problemy ze sterownikami i instalacją chociażby MPD i MPC, jakie miałem w przypadku poprzednich wydań z numerkiem 8.10 i 9.04. System działa przyjemnie, ale momentami jakby trochę zamulał, co widać zwłaszcza w przypadku filmów flash na youtube lub innych tego typu portalach. Poinstalowałem różne wtyczki i wykorzystałem wszystkie znane mi i innym ubuntowiczom sposoby żeby naprawić problem, włącznie z zainstalowaniem Swiftfoxa i byłoby dobrze, gdyby nie to że procesor wydaje się być zbytnio obciążony. Czas więc na wydanie 64-bit. Po zainstalowaniu wszystkiego co jest potrzebne do działania, wystarczyło zainstalować swiftfoxa żeby flash działał jak należy. Nadal nie widać sterowników do intela ale grafika działa bez zarzutu. Procesor natomiast działa na mniejszych obrotach przy tych samych zadaniach. Wydaje się że wydanie 64-bitowe, sprawdza się dużo lepiej. Jedyny minus to brak sterowników do wydania 64-bitowego, np do drukarki Canon Pixma mp190, co w tym wypadku nie jest wielkim problemem, ponieważ wystarczy użyć tych do wersji mp180 a wszystko działa jak trzeba.



Święto lasu
29 Październik 2009, 4:32 PM
Filed under: Uncategorized

Zainstalowanie Ubuntu to kwestia wyczucia i posiadania minimalnej wiedzy na temat montowania partycji. Czyli w gruncie rzeczy nic strasznego. Aktualizacja i wyszukanie programów w Dodaj/Usuń oraz zainstalowania ich to też nie problem. Komplikacje zaczynają się kiedy trzeba na przykład uaktualnić firefoxa. Jedni mówią że można to zrobić ze ściągniętej paczki (rozpakowywanie i instalacja to już oddzielna historia), tylko że wtedy instaluje program co się zowie Shiretoko i nie działa tak jakbym tego chciał. Póki co, niestety, nie mam pomysłu i nie znajduje materiałów w internecie co zrobić.

Druga sprawa. Wyczytałem w Internecie, że zainstalowanie mpd (Music Player Daemon) ułatwia „lekkie” odtwarzanie muzyki. Dobrze wiedzieć, bo większość playerów jakie przetestowałem albo jest niefunkcjonalna albo zjada tyle pamięci, że nie-mój laptop zaczyna się zdrowo pocić. Tylko jak to zainstalować? Po prostu:

najpierw:

sudo apt-get install mpd

potem trzeba stworzyć playliste, czyli:

sudo mpd –create-db

dla ułatwienia edytować plik mpd. config, czyli:

sudo gedit /etc/mpd.config

a tam wyszukać linijkę o nazwie: „music_directory” i wrzucić adres folderu gdzie trzymamy mp3.

Wszystko ładnie, prosto i przyjemnie. Tak przynajmniej wygląda na piśmie. W rzeczywistości wywaliło mi kilka błędów po drodze, których nie dało się w żaden sposób obejść, czego również nie dokonali ludzie z Internetu. Wiem, bo sprawdzałem także zagraniczne fora i wątek pozostał UNSOLVED. Po kilkugodzinnej zabawie w instalowanie i odinstalowywanie, rzucaniu klątw i wklejaniu polecanych komend w konsole dałem sobie spokój i poszedłem spać. Rano spróbowałem raz jeszcze wpisać sudo apt-get install mpd i co najlepsze, mpd zaczęło działać, mimo wyrzuconych pomniejszych błędów. Czy to można zaliczyć jako sukces?



Edytorial
25 Październik 2009, 4:43 PM
Filed under: Uncategorized | Tagi: , , , ,

Sprawa prezentuje się następująco. Znudzony działaniem pod systemem Windows XP, przerażony nieporadnością Visty, w oczekiwaniu na Windows 7, postanowiłem znacząco uprzykrzyć życie sobie i mojej dziewczynie, instalując Linuxa. Stąd też, od bardzo niedawna posiadam na nieswoim laptopie zainstalowany system Ubuntu w wersji 8.10, który jak wyczytałem, jest stabilny i idealnie nadaje się dla początkujących. Słowo ‘początkujący’ w moim przypadku, nie do końca odzwierciedla zakres możliwości i umiejętności, ale raczej zapał i ciekawość charakterystyczną dla nieświadomych, niedouczonych i zagubionych w świecie optymistów.

Pierwsze wrażenia? Bardzo ładna tapeta i wszystko jakby na swoim miejscu. A co dalej?




Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.